Rozdział 1

     - Mam cię! - zawołała radośnie Wanilia przytrzymując Karmela przy ziemi przednimi łapami.

- Znowu ci się udało - uśmiechnął się Karmel.

 Brzoskwinka obserwowała ich ze swojej poduszki, kiedy mama myła jej futerko. Zwykle lubiła się z nimi bawić ale ta zabawa trochę ją irytowała, ponieważ i tak Wanilia prawie zawsze wygrywała. Obserwowała więc z boku bawiące się rodzeństwo. Tak naprawdę Wanilia i Karmel nie byli jej prawdziwym rodzeństwem a Śmietanka nie była jej prawdziwą mamą. Podobno była nią siostra Śmietanki, która dawno temu umarła. Ale Brzoskwinka nigdy nie dopytywała o to, ponieważ traktowała ich wszystkich jak swoją prawdziwą rodzinę.

 Wanilia puściła już Karmela i wyjrzała za okno.

- Mamo, możemy wyjść na dwór? - zapytała. Śmietanka westchnęła ciężko.

- Znowu chcecie iść sami? - odparła z niechęcią w głosie. 

To była jedna z tych rzeczy, na które ciężko było ją namówić. Od zawsze opowiadała im historię o krwiożerczych kotach żyjących w lesie, które mogą im zrobić krzywdę, gdy tylko się tam zapuszczą. Wanilia już dawno stwierdziła, że nie wierzy w te opowieści ale Brzoskwinka bardzo się bała, chociaż starała się nie dać tego po sobie poznać. Z okna widziała jak jasny zagajnik zmienia się w głęboki i ciemny las.

- Będziemy ostrożni, poza tym obiecujemy, że nie pójdziemy do lasu - stwierdził Karmel, widząc, że Wanilia już otwiera pysk, żeby się wykłócać. 

- No dobrze, ale musicie szybko wrócić, pamiętajcie. I pod żadnym pozorem nie rozmawiajcie z nieznajomymi! - ostrzegła Śmietanka.

- Jasne! - Wanilia zerwała się z miejsca i przez kocie drzwiczki wybiegła do ogrodu.

- Zaczekaj na mnie! - zawołał Karmel i pobiegł za nią. Śmietanka ostatni raz ułożyła Brzoskwince futerko na grzbiecie i pozwoliła jej iść. Koteczka z lekkim wahaniem. wyszła do ogrodu.

    Kiedy znalazła się na zewnątrz Wanilia już przeciskała się przez płot. Karmel stał obok obserwując to z rozbawieniem. W końcu koteczka przeszła na drugą stronę a pozostałe kociaki podążyły za nią. 

- Gdzie idziemy? - zapytała Brzoskwinka rozglądając się z ciekawością.

- W tamtą stronę - zadecydowała szybko Wanilia wskazując kierunek wzdłuż domów. 

- Może spotkamy te miłe koty, które ostatnio poczęstowały nas mlekiem - powiedział z nadzieją Karmel. 

Tak więc rodzeństwo ruszyło przed siebie. Brzoskwinka obserwowała koty siedzące na płotach swoich domostw. Uśmiechnęła się do nich radośnie i szła za swoim rodzeństwem. Nagle usłyszała głośny huk.

- Aaa! - krzyknęła przerażona kiedy tuż przed nosem przejechał jej potwór. Szybko cofnęła się i zobaczyła, że Wanilia i Karmel też bardzo się przestraszyli.

- Może jednak pójdziemy gdzieś indziej? - zapytała Wanilia. Starała się mówić pewnym głosem ale słychać było, że jest wstrząśnięta. - Może do zagajnika? Tam nie ma potworów - dodała.

- Ale mama zabroniła nam chodzić do lasu... - powiedział Karmel niechętnie.

- No właśnie! Tam jest jeszcze niebezpieczniej! - zawołała Brzoskwinka.

- Przecież ten mały zagajnik to nie jest las! Tam rośnie zaledwie kilka drzew, chodźmy! - powiedziała i ruszyła w tamtą stronę. Karmel i Brzoskwinka wymienili zaniepokojone spojrzenia ale po chwili wąchania poszli za nią. 

    Po chwili wędrówki cała trójka stanęła przed leśnym zagajnikiem. Nikt jednak nie chciał się w niego zagłębić, pamiętając opowieści Śmietanki. Stali więc tylko patrząc w stronę dużych gęstych drzew. Wreszcie Wanilia przerwała milczenie.

- No więc... Idziemy - powiedziała i weszła między drzewa. 

Karmel podążył za nią rozglądając się ostrożnie. Brzoskwinka długo się wachała ale w końcu przełamała strach i poszła razem z resztą. Kiedy nieco bardziej zagłębili się w zagajnik nagle zapadła absolutna cisza.

- Co się dzieje? - cicho zapytała Brzoskwinka. 

W tej samej chwili wokół nich zaczęły pojawiać się świetliste sylwetki kotów z gwiazdami w futrach. Było ich mnóstwo i wszystkie stały dookoła nich. Brzoskwinka skuliła się przerażona. Wanilia i Karmel stali obok niepewnie obserwując zbliżające się koty. Jeden z nich podeszedł do nich bliżej.

- Prawda ukryta jest w głębi lasu... Czeka tam na was lecz uważajcie, bo obudzić ona może mrok w niejednym sercu - powiedział poważnym głosem.

 Brzoskwinka zauważyła, że robi się coraz ciemniej. Jej rodzeństwo oraz świetliste koty zniknęła jakby przysłonięte mgłą. Została tylko jedna piękna kotka z mnóstwem gwiazd w futrze.

- Słuchaj, uważnie ponieważ ta przepowiednia przeznaczona jest tylko dla ciebie - przemówiła cicho. - Zawsze pamiętaj, że to co rozpoczęło się tutaj i tu musi się zakończyć.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję za przeczytanie! Jak Wam się podobał ten rozdział? Co sądzicie o głównych bohaterach i przepowiedni, którą usłyszeli? Podzielcie się tym w komentarzach! Zapraszam Was również do przeczytania informacji umieszczonych na stronach.





Komentarze

  1. Spoko rozdział tylko dla mnie trochę chaotyczny ( po prostu ja potrzebowałam chwili, żeby zrozumieć). Co do głównych bohaterów: Brzoskwinka jest dosyć dobrze rozrysowaną postacią, podobnie jak Wanilia, tylko Karmel jeszcze jest trochę taki "nijaki", ale wierzę, że jeszcze w przyszłych rozdziałach zostanie pokazany jego osobowość.
    Co do przepowiedni jest ciekawa i myślę, że jeden kociak z tego rodzeństwa zdradzi swoją rodzinę i zostanie antagonistą.
    W ogóle muszę powiedzieć, że gratulacje, że w jednym rozdziale udało Ci się pokazać jacy są bohaterowie.
    Ps. Zapraszam do mnie, pojawił się 8 rozdział:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 2

Prolog